Kiedy byłam bezdomna

bezdomna

Tytuł petarda – prawda? 🙂 Ale niestety z życia wzięty. Z mojego życia. Zastanawiałam się czy ten wpis dać jeszcze w starym roku czy już nowym. Stwierdziłam jednak, że jeżeli już podsumowywać ten felerny dla mnie rok (pod każdym względem), to pełną parą i z biegu 😉 Liczę bowiem na to, że skoro 2021 rok był dla mnie tak okropny, to ten 2022 już mi trochę oszczędzi i przyniesie większość pozytywnych sytuacji (wiem, że nie wszystkie, ale chociaż troszkę) 😉 W tym roku, poza masą problemów, które spadały na mnie lawinowo, przez 5 dni byłam także bezdomna (byłoby 7, ale los się nade mną zlitował). Nie, nie planowałam tego. Życie mnie tak kopnęło. I co najlepsze. Tą chwilę wspominam najlepiej z całego roku. 🙂 Bo to był dopiero przewrót… (oby nigdy więcej, ale jednak jest o czym opowiadać).

Dlaczego tak się stało? Co się wtedy czuje? Gdzie ja w tym czasie byłam? Czy ktoś mi wtedy pomógł? Jak człowiek patrzy na świat po czymś takim? Jakie problemy się wówczas dostrzega? Co daje świat bez bezpiecznego lokum? Co po czymś takim zaczyna być w życiu ważne? Czy ta chwila okazała się być dla mnie końcem świata czy jego początkiem? Jak sobie z tym poradziłam? Na te wszystkie pytania odpowiem w kolejnym e-booku. Temat bez wątpienia zajmie kilka porządnych stron (a nawet kilkadziesiąt), więc to nie jest treść na bloga. Dzisiaj jednak, takie pytanie chce zadać Wam. Co Ty być zrobił/a w takiej sytuacji kiedy zostałbyś/abyś bezdomny/a, z dnia na dzień?

Co być zrobił/a kiedy dopadłaby Cię bezdomność?

Wiele osób zakłada, że dom jest czymś pewnym. Czy to mieszkanie czy dom wolnostojący, nieruchomość własna czy wynajmowana. Wszyscy pewnie powiedzą, że zawsze ten dach nad głową się znajdzie. A co jeśli nie? Co jeśli właśnie się nie znajdzie, bo nie będzie wokół nikogo, kogo można byłoby poprosić o pomoc lub przenocowanie? Co jak znajomi wyjadą na urlop czy się rozchorują i nie będą mogli pomóc? Co jak hotele będą pozamykane pod pretekstem pan -demii, kiedy Wasz dom się zawali np. pod ciężarem śniegu na dachu. Co zrobicie podczas przesunięć tektonicznych, które na pewno będą występować po aktywacji praktycznie wszystkich wulkanów – to naturalna kolej rzeczy. Ja tylko czekam na pierwsze informacje o wielkich obsunięciach terenu, osuwiskach czy tąpnięciach gruntu, bo to jest zawsze wynik wydobywania się lawy na powierzchnię ziemi – nie można jedynie tego przewidzieć czasowo. Nikt nie myśli, że lawa wylewająca się na drugim końcu świata spowoduje, że zapadnie się grunt w dowolnym miejscu w drugiej części globu, i wszystko poleci w dół (wpiszcie sobie w Youtube „osuwiska tektoniczne” to będziecie wiedzieć o czym mówię. I tak, w Polsce też się może to wydarzyć, nie tylko w rejonach kopalń). Nikt nie zastanawia się co zrobi, kiedy straci dach nad głową, jeżeli jego dom zostanie zrujnowany lub zalany, kiedy tąpnięcie ziemi nastąpiłoby w jego okolicy. Nikt nie zastanawia się co zrobi, kiedy straci mieszkanie lub dom, nie ze względów finansowych, ale krajobrazowych – o których w ogóle się nie mówi. Wszyscy są tacy pewni, że mając mnóstwo pieniędzy na koncie – zawsze ten dom będzie. A co kiedy w takich okolicznościach, kiedy osuwający i zapadający się grunt zerwie linie energetyczne? Dostęp do pieniędzy może być skrajnie niemożliwy. Nagle każdy będzie biedny. Goły i wesoły. Wtedy wyjdzie na jaw prawdziwy charakter każdego, a nie popisywanie się rzeczami i udawanie nadętych ludzi wywyższających się nad innymi. Wtedy ani waluta ani kryptowaluta nie będą miały racji bytu. Hotele i kupno nowego domu też nie będzie wchodzić w grę.

Nie życzę nikomu, aby kiedykolwiek doświadczył utraty dachu nad głową. Jednak jest to na tyle problematyczna sytuacja, że warto przemyśleć, co w takiej sytuacji Ty mógłbyś/abyś zrobić. Jak zabezpieczyć siebie i rodzinę? Co zrobić, aby nie panikować, tylko logicznie myśleć, gdzie się później podziać. Do kogo zadzwonić. Kogo poprosić o pomoc. A jeżeli ta osoba nie pomoże, to kto pomoże? Kto Cię przenocuje? Gdzie spędzisz najbliższe noce i ustalisz co dalej? – bo przecież człowiek zamiast sobie ulepszać życie, stworzył taki świat, w którym w sytuacjach kryzysowych nie ma się gdzie podziać…

Problem bezdomności nie taki jak go rysują

Wiecie, że ja nigdy nie poruszam tematów politycznych i nie będę tego nigdy robić. Jednak często widzę jak niektórzy tak bardzo martwią się o los całego świata i lecą pomagać wszystkim wokół, ale nie dostrzegają problemów w naszym własnym kraju. To nic złego, że chce się pomagać wszystkim, ale może warto byłoby zacząć od tych najbliżej i najpierw się pomagania nauczyć?

Nie wszyscy bezdomni zostają bezdomnymi, bo są nałogowcami. Czasami zostają z domu wyrzuceni bez pieniędzy. W tym roku natrafiłam na taki post na jednej z grup facebookowych, gdzie chłopak napisał coś w stylu: „Wstyd mi, że to piszę, ale dzisiaj kończę 17 lat i właśnie zostałem wyrzucony z domu przez ojczyma. Nie mam nawet na bilet i nie wiem gdzie się podziać. Czy mógłby mi ktoś pomóc. Gdzie ja mogę pójść. Jest noc, a ja zostałem tylko z plecakiem i nawet nie mogłem wziąć dodatkowego ubrania”. Czasami rodzina się ich pozbywa, bo stają się balastem. A czasami tracą domy czy mieszkania, np. po pożarach i nikt o nich nie mówi. Oni sami milczą, bo to przecież wstyd. Oficjalnie odgórnie dostaną na jakiś czas lokum zastępczy. A co później? Co kiedy Ci ludzie czy rodziny potracili wraz z tym domem wszystko co mieli – ubrania, pamiątki, a nawet pieniądze i całe majątki? Co mają zrobić? Iść na ulicę i żebrać w takiej sytuacji, czy lepiej od razu kupić najtańszy alkohol i się życiowo pogrążyć? A może od razu odebrać sobie życie, wiedząc, że wszystko trzeba zaczynać od początku (a uwierzcie mi, to jest naprawdę okrutnie przytłaczające uczucie. Szczególnie, kiedy wcześniej już się w życiu wszystko wypracowało. Rezygnacja z budowania czegoś na nowo jest tak ogromna, że nie widzi się już żadnego sensu).

O tym, że ja straciłam dach nad głową na 5 dni, też nikt nie wiedział – poza moją rodziną, która mieszka w innym mieście. Myślicie, że kogoś to obchodziło? Wszyscy myślą tylko o sobie i to jest największy problem obecnej cywilizacji. Bawić się i unikać problemów. I tak w kółko – od urodzenia do śmierci. Żeby tylko uniknąć doświadczania życia w pełni – a przecież tylko doświadczanie powoduje, że stajemy się innymi ludźmi (doświadczanie zarówno pozytywnych jak i negatywnych aspektów życia). Właśnie dlatego jest tak źle. Ludzie wolą pokazywać 4 litery w sieci i cieszyć się, że zostają prostytutkami, ale już o mózg i szacunek do samych siebie nie dbają. Wolą pakować się w związki na pokaz, bo wstydzą się własnych uczuć i nie rozumieją wartości prawdziwej miłości. Wolą udawać jak im jest świetnie, ale w rzeczywistości ciągle ich coś wewnętrznie kłuje, bo przecież „co ludzie powiedzą”. Wolą lecieć za pieniędzmi i się nimi chwalić, bo nie wiedzą, że to najniższa wartość do popisywania. Pieniądze raz są raz ich nie ma. Można być na dnie i w jednej chwili wejść na finansowe wyżyny (zawsze to powtarzam, bo byłam w obu miejscach i szybkość przejścia z tych dwóch miejsc zależy od determinacji, decyzji, siły i okoliczności zewnętrznych – których nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć).

Ciebie też może spotkać bezdomność

To może spotkać każdego i w każdy wieku. Bez względu w jakiej jest teraz sytuacji życiowej.

Kiedyś jeden bezdomny opowiedział mi i koleżance historię, jak się znalazł na ulicy (byłam wtedy w liceum). Może nawet kiedyś tą historię już opowiadałam, ale nie bardzo pamiętam gdzie to opublikowałam. Powiedział, że miał prosperującą dużą firmę budowlaną. Stracił dach nad głową, bo wyrzuciła go żona. Kiedy po ostatnim zleceniu, deweloper nie zapłacił mu za pracę i został bankrutem, nawet dla rzekomo kochającej żony także stał się balastem. Pan był czysty i schludnie ubrany. I wiecie jak zbierał pieniądze, aby stanąć na nogi? Proponował, że naprawi wycieraczki w samochodzie lub może umyć okna. Człowiek, który miał życiowe osiągnięcia nie był w stanie żebrać, bo nie miał do tego honoru. Potrzebował pieniędzy, aby wynająć mieszkanie. Nie stał i nie wyciągał pieniędzy od ludzi. Oferował swoją pracę.

Teraz, po tych kilku latach takich moich życiowych perturbacji, wiem, że właśnie tak odróżnić można człowieka przeciętnego od wyjątkowego. Przeciętny człowiek zawsze będzie uważał, że wszystko mu się należy. Stanie i będzie żądał wszystkiego co chce, bo przecież tylko on chce, tylko on potrzebuje, tylko on jest taki biedny. Jego przeciwieństwem będzie człowiek, który nie powie nic. Nic. Totalnie nic. Będzie milczał. A kiedy już się odezwie, zaproponuje, że zrobi wszystko nawet za niewielką kwotę, aby móc przeżyć. Nie stanie na środku ulicy i nie będzie krzyczał. Do kolejki po jedzenie nie stanie pierwszy, ale ostatni. Nie wyciągnie ręki i nie powie – Pani/Pan da na chleb. Powie – czy mogę pomóc Pani nieść torbę w zamian za 2 zł?

Przed Wigilią spotkało mnie coś wyjątkowego

Przeważnie nie gram w gry liczbowe, ale że potrzebuje pieniędzy, aby się podnieść, weszłam do totalizatora, żeby zrobić sobie prezent niespodziankę pod choinkę. I chyba mnie tam los skierował. Tam, spotkałam mężczyznę z cudownym psem. Pies wysokości do kolana. Miał jasną kremową, gładką, falującą sierść i miał niesamowicie pogodne usposobienie. Kiedy jego Pan sprawdzał na czytniku kody zdrapek i był odwrócony do ściany, pies nie mógł się powstrzymać, żeby się ze mną nie przywitać. Oczywiście uścisków i czułości było co niemiara 🙂 Pan odebrał swoje wygrane i wziął kolejne zdrapki. Kiedy się odwrócił od lady i już miał wychodzić, jedną z nich podarował… mi…

Mnie zamurowało. Skromny, przypadkowy człowiek. Nie puszył się jaki to on jest cudowny i kłaniajcie mi się w pas, bo mi się należy. Podarował mi coś, co jemu mogło przecież zapewnić byt do końca życia, gdyby ta zdrapka miała nagrodę główną (nie miała nic, ale to nie ma znaczenia). Pierwszy raz od dawna, poczułam się tak, jakby mi ktoś gwiazdkę z nieba podarował. A przecież to była tylko zdrapka. Gdyby on miał wtedy pojęcie, po jakim ja jestem roku, ile przeszłam w tym roku i w jakiej po tym wszystkim zostałam sytuacji (która jeszcze się będzie za mną ciągnąć), to nie spodziewałby się, że odmieni mi tym gestem cały tydzień. Jego skromny niewielki gest, którym się ze mną podzielił, spowodował, że ja, dzięki niemu, uśmiechałam się cały dzień. Przez kolejne, myślałam jak bardzo mi brakuje na świecie właśnie tego zwyczajnego dobra. Nie udawanego z maskami na twarzach. Tego prawdziwego, które pamiętam jeszcze z okresu dzieciństwa czy okresu nastoletniego.

Jak to mogło być, że wtedy ludzie byli względem siebie życzliwi, a teraz mają z tym taki problem?

Czy naprawdę jest w stanie zrozumieć drugiego człowieka tylko ten co równie dużo przeszedł?

I ten skromny człowiek z psem, siedzi w mojej głowie do dzisiaj, bo podarował mi największy prezent w całym tym roku… kiedy wszyscy inni tylko brali. Kiedy wszyscy tylko krzyczeli ile to im się należy, i którzy nadal będą tak krzyczeć do mnie w Nowym Roku.

Ta chwila zmieniła moje priorytety na kolejny rok i była podsumowaniem Waszego wspierania mnie przez ostatni miesiąc 🙂

I kiedy stanę na nogi, wrócę do tego miejsca i znajdę tego człowieka – nawet jakbym miała tam sterczeć cały dzień. Kiedyś przecież ten Pan wyjdzie z psem. Opowiem mu swoją historię i powiem jak wiele w tamtej chwili dla mnie zrobił. Dlaczego? Dlatego, aby nigdy tego dobra nie zatracił… kiedy inni, mogliby jego gest serdeczności kiedyś odrzucić.

Doceniaj i dbaj

Zastanów się co Ty byś zrobił/a kiedy Twój dom zabrałby jakiś kataklizm czy inne nieszczęście. Czy siedziałbyś/abyś na miejscu i patrzyła na tą ruinę? W którą stronę byś się skierował/a? Kto naprawdę by Ci pomógł, a kto się od Ciebie odwrócił?

Czy wiesz…?


Kup i przeczytaj moje autorskie ebooki

Unikat na dnie (?), czyli co zrobić kiedy życie jest pełne przeszkód?


Znajdziesz mnie w social mediach


Prawa autorskie:

Copyright © by rokdlasiebie 2021

www.rokdlasiebie.pl

Może to Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *