Jak planować życie 3 miesiące naprzód?

jak planować życie?
 
Jak planować życie, aby mieć więcej czasu?
Kto oglądał film „3 metry nad niebem”? 
Niektórzy powiedzą – taki filmik dla małolat.
A widzicie!
Właśnie, że nie tylko dla małolat 🙂

Oglądałam „3 metry nad niebem” kilka lat temu (chyba z 5-6). Rzadko kiedy film mnie tak zaskoczy, że pamiętam jego każdą minutę. Ten film utknął mi w pamięci na lata. Można powiedzieć z ręką na sercu – tego filmu się nie zapomina. Pomijam, że jest tam wątek mojego młodzieńczego, buntowniczego charakteru (też byłam na czele każdych wyścigów, ale samochodowych ;P i przeżyłam taką samą miłość), więc się z nim utożsamiam. Ale po co ja ogóle o tym wspominam?

Wspominam o tym na wstępie tego postu, ponieważ trójka będzie odgrywać w tym wpisie znaczącą rolę 🙂

A mianowicie – jak planować życie na 3 miesiące i mieć więcej czasu?

Jak planować życie na 3 miesiące i dlaczego warto?

Wile osób czytających mojego bloga lub inne publikacje w sieci, myśli, że ja piszę je na bieżąco.
Otóż nie 🙂
Każdy mój wpis jest planowany do publikacji z 3 miesięcznym wyprzedzeniem (ten także, więc mimo tego, że czytacie go w kwietniu to powiem Wam w tajemnicy – piszę go 4 lutego. Wszystkie wpisy z kwietnia pisałam na przełomie stycznia i lutego, a sami mogliście zobaczyć, że wszystko nadal aktualne :)) Tylko posty sponsorowane są publikowane na bieżąco.
Nigdy nie napisałam tekstu na bloga czy do sieci, udostępniając go tego samego dnia, czyli automatycznie. Kiedyś najkrótszy czas oczekiwania to był tydzień. Teraz – 3 miesiące lub dłużej.
Dla przykładu:
Wszystkie serie, które pojawiają się na moim blogu były pisane w ubiegłym roku (od sierpnia do grudnia). Ich publikacja jest zaplanowana od sierpnia ubiegłego roku do sierpnia tego roku. Sama nie pamiętam, co w nich pisałam. Jak się opublikują – będę czytać 🙂
Dzięki temu, każdy z Was ma stały dostęp do kolejnych wpisów z każdej serii przez cały rok, ale ja nie muszę tego pilnować. Pamięta o tym za mnie strona.
Po za tym, wiecie jak świetnie czyta się swoje teksty kiedy już się o nich nie pamięta i często nie mają za wiele znaczenia (dla mnie osobiście, bo są przeze mnie pisane pod wpływem jakiś emocji, zdarzeń losowych lub sytuacji życiowych, a po 3-ch miesiącach te sytuacje są już dawno zapomniane). 🙂 To tak jakby czytać swój własny pamiętnik (jak to się robiło w dzieciństwie) i nie pamiętać, co w nim było 🙂
Każdym swoim wpisem jestem zaskoczona. Oczywiście jak czytam te wpisy po 3-ch miesiącach, to widzę czasami błędy – więc mam okazję po publikacji tekst zredagować, albo usunąć to, co po trzech miesiącach jest nieaktualne. Jednak rzadko kiedy tak się zdarza, ponieważ staram się pisać teksty uniwersalne, aby były aktualne także po wielu latach – dla nowych osób, które na bloga natrafią. Kiedy sama je czytam po czasie, to widzę, że na aktualności nigdy nie tracą, więc do tych co mają treści trafić to trafią, nawet za kilka lat.
Czasami myślę – o, to ja napisałam – dobre!
Nie żebym popadała w samozachwyt (ale tak, wiem jestem The Best!! ;)). Raczej sama siebie motywuje,  bo niestety, w internecie nie znalazłam jeszcze osoby, którą mogłabym oglądać, by stała się moją motywacją – jak wy kogoś interesującego znacie, kto poza zapatrzeniem się w siebie i pokazywaniem światu, że tylko istnieje (jak każdy przecież), ma coś do przekazania wartościowego i sensownego (po czym człowiek chce się budzić każdego dnia) to piszcie śmiało w komentarzu – zerknę. Dlatego motywuje sama siebie, a czytanie własnych wpisów z publikacją 3 miesiące później – genialnie mi w tym pomaga 🙂

Dlaczego nie warto publikować postów od razu?

Ja wiem, że mnóstwo osób uwielbia chwalić się w sieci każdą pierdołą – zjedzonym obiadem, miejscem, w którym jest, a Ci którzy używają Tick-Toka czasami nawet toaletą. Mnie osobiście takie publikacje nudzą. Zajmują moją uwagę, tracą czas i niczego do mojego życia nie wnoszą. Każdy z Nas ma na tyle krótkie życie, że tracenie uwagi na bzdury, to trochę jak przyspieszona droga do grobu, w której się własne życie przegapiło – bo ktoś stanął Wam przed twarzą i zaczął machać ręką, wołając:
– tu jestem, to ja, popatrz na mnie. Na mnie patrz, na mnie. Zobacz, jestem. Tylko patrz i lajkuj. Patrz i lajkuj. To ja, to ja. Zobacz jakie mam „świetne” życie. To ja. Ja. Tylko ja.
A kiedy zadasz tej osobie pytanie:
– No ok, jesteś, ale co mi dasz, że jesteś?  Nie co mi powiesz, tylko co mi dasz? Do czego jesteś mi potrzebna/y w moim własnym życiu? Skoro mam na Ciebie tylko patrzeć, bo jesteś, to co ja dostanę w zamian, bo przecież ja te tylko jestem? Dlaczego mam na Ciebie patrzeć? Dlaczego oglądać? Dlaczego to Ty masz zajmować moją życiową uwagę i cenne minuty życia? Proszę argumenty, bo wygląd i puste słowa to za mało.
No to niestety, w odpowiedzi, nic poza głuchą ciszą się nie otrzymuje. To nie są osoby, które dają. To są osoby, które tylko chcą brać, bo przecież ktoś musi utrzymać to, że tylko są. Niestety wiele osób nadal marnuje na takich ludzi czas. Ja też za dużo czasu na takich straciłam. Od początku 2020 roku nie oglądam nikogo, kto nic mi w zamian nie daje. Strata czasu,a te osoby, tego czasu nie zwrócą.
Ale jest też druga grupa ludzi i to do nich kieruje ten wpis. Są to osoby, które nie mogą przełamać bariery pokazania się w sieci, a raczej nie siebie, a swoich umiejętności, wiedzy, pracy, talentów. Od razu Wam mówię – wartościowych ludzi w sieci za wielu nie ma, więc jak ktoś się pojawia kto nie słodzi, nie wciska kitu i z premedytacją nie oszukuje, nie wypina tylko 4 liter, to jest jak powiew świeżości. Z przyjemnością się tą osobę ogląda i czyta. Reszta? Nie wiadomo co gorsze – kabaret, czy te maski, które noszą. Wszyscy jednakowi. Większość opiera się na oszustwie i kłamstwie, a w rzeczywistości niczego nie wnoszą do życia drugiej osoby.
Planowanie z wyprzedzeniem na 3 miesiące, pozwoli Wam przełamać tą barierę. Nie musicie martwić się o swoją prywatność czy stresować faktem, że Wy jedzenia pokazywać nie chcecie. Nie musicie się wszystkim dzielić – zresztą uważam, że nie warto.
Jak planować życie na 3 miesiące?

Jakie są zalety publikacji po 3 miesiącach, czyli jak planować życie?

  • Moje wpisy na blogu planuje na 3 miesiące, więc wszystkie publikacje ustawiam na tą samą godzinę. Posty pojawiają się o tej samej porze, w określone, narzucone przeze mnie dni. Raz lub dwa razy w miesiącu zmieniam godziny, ponieważ porównuje wtedy kiedy jest najlepsza czytelność lub oglądalność.
  • Nie trzeba o wpisach i postach pamiętać, więc nie ma wymówki  – „nie mam czasu” lub „nie pamiętam o tym”
  • Można wcześniej ustawić tematy jakie chce się przekazać (ja mam takich rozpisanych obecnie tematów 320 sztuk – jak ja to ogarnę ;P )
  • Można wcześniej wykonać zdjęcia lub grafiki dołączone do tekstu
  • Nikt nie wie, gdzie w tym czasie jesteście, co robicie, a publikacje nadal się pojawiają. No tak, jeżeli mi by się coś stało i zniknęłabym z tego świata, to nie martwcie się, bo jeszcze po tym czasie przez 3 miesiące będziecie czytać lub oglądać moje publikacje w sieci :). Jest to genialne, szczególnie, jeżeli cenicie swoją prywatność. Ja cenię ją bardzo, więc nie lubię jak ktoś mi wchodzi buciorami w życie bez zaproszenia, które ja sama tej osobie dałam, a ten sposób publikacji ułatwia mi przemieszczanie, realizację innych planów i przedsięwzięć, i nikt nigdy nie wie gdzie jestem. To mi tak przypomina pewną sytuację. Kiedyś miałam jechać do klientów nad morze (miałam 100km, do przejechania). Akurat zadzwonił do mnie znajomy jak do nich wyjeżdżałam, ale że nie mógł długo rozmawiać, powiedział, że zadzwoni pół godz.później. Jak powiedział tak zrobił, i mówi: – zanim wyjedziesz, podejdź jeszcze, dam Ci coś dla klientów to im przekażesz. A ja na to: – już nie mogę. Właśnie dojeżdżam. A on: Przecież przed chwilą rozmawialiśmy i byłaś w mieście, a już jesteś nad morzem? A ja na to: – no cóż, ja szybka dziewczyna jestem 🙂 No właśnie, kiedy inni czytają moje wpisy czy oglądają filmy, sądzą, że to jest w tym samym czasie. A ja mogę być już tysiące kilometrów od tej sytuacji i miejsca , a treść czy filmy mogą być nagrane kilka miesięcy wcześniej – bo są uniwersalne i aktualne 🙂
Wydaje mi się, że dla osób, które potrzebują zacząć publikacje w sieci, ale obawiają się utracenia prywatności – tym sposobem jej nie utracicie. W sieci wszystko można planować. I to jest w niej właśnie najlepsze 🙂 Nikt nie wie, gdzie, kiedy i z kim, ale wszystkim wydaje się, że tu i teraz 🙂 To jest to, co ja cenię najbardziej. Zachowanie prywatności, przy regularności wpisów.

Jak przygotowywać posty, wpisy, filmy do publikacji po 3ch miesiącach?

  • Plan tematyczny – najpierw wymyśl wpisy na 90 dni zanim do czegokolwiek przysiądziesz. Zobaczysz, że początek pójdzie gładko, ale im dalej – tym trudniej.
  • Jeden pełny dzień – tyle zajmuje i ustawienie publikacji na 30 dni na 6 profili instagram (tak, wie sporo, ale moich marek trochę jest, a to tylko okruszek)
  • Z blogiem jest trudniej. Dziennie jestem w stanie napisać 15 wpisów, więc wybieram 4 dni w jednym miesiąc, gdzie piszę wpis na ok. 60 dni  (a mam dwa blogi, więc nie zawsze jest to pełne 30 wpisów na jeden blog) i w kolejnym miesiącu, 2 dni na kolejne 60 dni.
  • Warto pisać poza blogiem, a dopiero później wklejać. Ja tak robię, ponieważ nie w każdym miejscu, w którym jestem jest dostęp do internetu.
  • Pisać można wszędzie – w tramwaju, w samochodzie stojąc w korku, jadąc pociągiem, siedząc na ławce w parku. Najlepiej wtedy, kiedy lecą określone myśli, wtedy pisanie idzie samo.
  • Po wklejeniu – zaplanować, pamiętając, że pierwszy wpis ma się zacząć najwcześniej miesiąc po czasie kiedy go wstawiliście. Załóżmy, że dzisiaj piszecie post na instagram. Za pomocą pomocnych aplikacji do planowania, publikujecie go za równy miesiąc. Napiszecie dzisiaj kolejne 20 potów, to planujecie na kolejne dni i ustawiacie do publikacji po tym pierwszym. Nigdy nie wcześniej. Z biegiem czasu zrozumiecie dlaczego. Ja w tej chwili mam zaplanowane wpisy na blogu seriami do sierpnia, a w innych tematach do czerwca. Czy to duży zakres czy mały,wiedząc, że u mnie jest dopiero luty, a Wy czytacie to w kwietniu? Wydaje mi się, że całkiem nieźle nadrobiłam 🙂 I czy ktoś wie, co robię teraz w lutym, a co będę robić w dniu kiedy ten post się ukaże, czyli jak już zerknęłam – 17 kwietnia, czyli w sobotę? Nie! I to jest właśnie najlepsze 🙂
Pora na Ciebie. Nie bój się pokazać swoich talentów w sieci. Ludzie bez talentów, nie mają żadnych skrupułów, a Ty masz? 🙂 Nie przełamuj bariery prywatności – chroń ją nadal. Przełam tylko barierę publikacji, nie tracąc przy tym za dużo czasu.
 
Powodzenia 🙂

————————————————

Zapraszam po więcej przemyśleń:
—————————————————

Prawa autorskie:

Copyright © by projektanteczka 2021 / www.rokdlasiebie.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie czy modyfikowanie treści z tego bloga w formie tekstowej lub audiowizualnej (video) podlega pod prawo karne i będzie egzekwowane.Więcej w zakładce – prawa autorskie, na górze strony głównej.

Może to Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *